Bobby Conner – Poczuj Respekt przed Wszechmocnym Bogiem!

22 Sier

Bobby Conner

Poczuj Respekt przed Wszechmocnym Bogiem!

Od Steve’a Shultza:

Mój przyjaciel Bobby Conner ma najbardziej zdumiewające spotkania z Panem. Czasami Bóg lubi podkraść się do Bobby’ego kiedy ten, że tak powiem, „najmniej się tego spodziewa”. Tak było i tym razem. Posłuchaj – to jest mocne słowo, ale powinniśmy je usłyszeć w kontekście „respektu przed Bogiem”. Cenię Bobby’ego Connera, ojca w wierze, który dzieli się z nami tym potężnym spotkaniem i słowem.

Błogosławieństwa,
Steve Shultz, Założyciel i Wydawca
The Elijah List & Breaking Christian News
http://www.elijahlist.com

 

 

Bobby Conner

Poczuj Respekt przed Wszechmocnym Bogiem!

Zaiste, nie czyni Wszechmogący Pan nic, jeżeli nie objawił swojego planu swoim sługom, prorokom. Gdy lew zaryczy, któż by się nie bał? Gdy Wszechmogący Pan każe, któż by nie prorokował?  Amos 3:7-8

Boska Zasłona ze Światła

Miałem ostatnio niezwykłą wizytę z nieba. Bez wątpienia było to najważniejsze i najbardziej zachwycające spotkanie jakie miałem w życiu.

To był zwyczajny dzień, który spędzałem z moją rodziną w Teksasie. Musiałem się przygotować do zbliżającej się podróży do Europy, więc zaszyłem się w moim gabinecie. Kiedy porządkowałem jakieś papiery na biurku, usłyszałem za sobą delikatny dźwięk. Pomyślałem, że może to moja żona lub któreś z wnucząt i odwróciłem się, żeby zobaczyć kto jest w pokoju.

Bez żadnego ostrzeżenia znalazłem się w duchowym wymiarze. Nagle – dosłownie kilka cali przed moją twarzą – pojawiła się żywa, żarząca się ściana prześwitującego światła, zawieszona w połyskujących, morskich wodach. Wody były rozżarzone i świecące – i także były żywe. Z tej poruszającej się masy żywego i ciekłego światła dochodził cichy świszczący dźwięk, całkiem jak odgłos wiatru wiejącego wśród drzew.

Ta wspaniała ściana była boską zasłoną odbijającą najbardziej zdumiewające i zachwycające promienie światła, jakie kiedykolwiek widziałem. Dawały odświeżenie, którego nie można opisać słowami. Zupełnie zaskoczony chciałem wchłonąć z tej zasłony wszystko, co możliwe. Wydawało mi się, że jej celem było oświecenie i odświeżenie.

Nagle On Zaryczał!

Moje wszystkie zmysły były pobudzone, podziwiałem tę zapierającą dech zasłonę i zastanawiałem się co się wydarzy. Czułem się bardzo dobrze, wypełniony pokojem, kiedy nagle, bez ostrzeżenia, z tej żywej ściany światła wyszedł wspaniały LEW. Był ogromnym stworzeniem, budzącym lęk, był to gigantyczny lew koloru złoto-bursztynowego, a jego grzywa połyskiwała złotym światłem. Był tak duży, że patrzył mi prosto w oczy. Właściwie to utkwił we mnie swój wzrok i patrzył mi w oczy tak intensywnie, że wiedziałem, iż patrzy do wnętrza mojej duszy. Kiedy patrzyłem w Jego oczy, czułem, że zaglądam do wieczności.

Byłem tak przestraszony, że chciałem uciec, ale chciałem także być z tą wspaniałą istotą z innego świata. Ten Lew miał w sobie niezwykłą dzikość, ale od wewnątrz promieniował nieopisaną siłą i mocą, jak również wszechogarniającą łagodnością. Byłem zdziwiony ciepłem i pulsującą miłością wewnątrz Niego, a także pokojem i poczuciem bezpieczeństwa emanującym z Jego obecności.

Wydawało mi się, że patrzyliśmy sobie w oczy przez bardzo długi czas, gdy nagle Lew otworzył szeroko swoją paszczę i zaczął ryczeć. Ten ryk był niepodobny do żadnego dźwięku, jaki kiedykolwiek słyszałem – był przeszywający, przytłaczający, nie do opisania. Nie da się słowami przekazać tej mocy i piękna, jakie wywołało to tchnienie z innego świata. Ten potężny ryk trwał przez pewien czas i wyzwolił takie wibracje, i odbił się echem, które wstrząsnęło niebem i ziemią – i miałem wrażenie, że to mogło być słyszalne i odczuwalne w całym Wszechświecie.

Stojąc w tym świętym strumieniu ryku Lwa, poczułem świętą niezwyciężoność. Zanim miałem czas zapytać, zrozumiałem charakter tego ryku: wewnątrz mojego ducha usłyszałem słowa: „Tchnienie Boga”.

Lew, tak jak nagle zaczął ryczeć, tak szybko przestał, do tego stopnia, że jego brak wywołał próżnię, która zasysała powietrze i dźwięk z przestrzeni. W tej głębokiej, niezrównanej ciszy, która nastała, jak grzmot rozległ się głos z nieba ze świętą deklaracją, która potrząsnęła całą moją istotą. Głos wezbrał nadprzyrodzonymi siłami mocy i władzy:

„Przygotuj Mój lud na odczuwanie respektu przed Wszechmocnym Bogiem!”

A potem to piękne płynne światło zniknęło, tak samo szybko, jak się pojawiło. A ja trzęsąc się, stałem w moim gabinecie, z mocno bijącym sercem i z duchem płonącym ogniem z niebiańskiego ołtarza.

Wtedy przyszedł Duch Święty i przemówił cichym i pocieszającym, ale i przekonywującym tonem: „Tak, przygotuj Boży lud na odczuwanie respektu przed Bogiem!”

Potem Duch wyjaśnił, że zostanie wyzwolone więcej objawienia odnośnie Lwa z Plemienia Judy – objawienia, które wzbudzi świętą i zdrową bojaźń Bożą.

Bojaźń Boża, Respekt przed Bogiem

I rzeczywiście, Pan przemówił do mnie z bardzo poważnym ostrzeżeniem, mówiąc: „Ostrzeż ludzi, że nie jestem na ich każde kiwnięcie palcem, jak Mnie przedstawiali niektórzy kaznodzieje!”

Co to znaczy, drodzy bracia i siostry w Chrystusie? Nie wolno nam nigdy zapomnieć tej prawdy, że „Straszna to rzecz wpaść w ręce Boga żywego.” (Hebrajczyków 10:31). Autor Listu do Hebrajczyków napomina nas dalej, żebyśmy przychodzili do Pana z bojaźnią:

„Przeto okażmy się wdzięcznymi, my, którzy otrzymujemy królestwo niewzruszone, i oddawajmy cześć Bogu tak, jak mu to miłe: z nabożnym szacunkiem i bojaźnią.” (Hebrajczyków 12:28).

To greckie słowo przetłumaczone tu jako bojaźń to eulabeia, co znaczy szacunek, pobożność i cześć. Cześć i pobożność to nie tylko religijne formalności. Tak, możemy „działać” pobożnie i nie odczuwać prawdziwego szacunku w naszych sercach – ale Pan widzi głębiej niż tylko nasze zewnętrzne gesty.

Pomimo, że jacyś chrześcijanie przez stulecia tylko udawali szacunek, nie możemy odrzucać autentycznego i istotnego doświadczenia świętej bojaźni, i drżenia przed Panem uważając ją jako właśnie pustą „formę pobożności”, albo religię człowieka. Bojaźń Pańska jest czymś więcej niż tylko rytuałem – i nie została zastąpiona przez łaskę w Nowym Przymierzu. Niewątpliwie, gdy objawienie Bożej łaski porwie naszą duszę, wówczas w głębi naszego serca pojawi się święta ostrożność i respekt przed Królem Wszechświata! Nie zbliżymy się do Boga mimochodem, ani z religijnym duchem, ale z „bojaźnią Bożą”.

To słowo przetłumaczone jako lęk, greckie eulabeia, jest użyte w Nowym Testamencie jeszcze jeden raz – do opisania świętego szacunku, pobożności i czci samego Jezusa Chrystusa przed Jego Ojcem, Bogiem:

„Za dni swego życia w ciele zanosił On z wielkim wołaniem i ze łzami modlitwy i błagania do tego, który go mógł wybawić od śmierci, i dla bogobojności został wysłuchany…”

Jeśli sam Chrystus czuł bojaźń przed Ojcem „z głośnym wołaniem i łzami,” o ileż bardziej my powinniśmy ofiarować święte modlitwy i błagania z bojaźnią przed Panem? Zaiste, zostaliśmy pouczeni, żeby służyć Bogu nie tylko z bojaźnią, ale i respektem. Prawie zapomnieliśmy o tej najcenniejszej i istotnej postawie naszego serca.

Bojaźń Boża i respekt przed Nim są nierozerwalne. Jeśli masz bojaźń Bożą i odczuwasz święty lęk, będziesz stał zdumiony i pełen czci; jeśli odczuwasz respekt dla Jego majestatu i wszechmocy, to z pewnością doświadczysz bojaźni Bożej wobec Jego mocy i suwerenności. Tak naprawdę, to nie możesz czuć respektu przed Panem nie mając bojaźni Bożej.

Greckie słowo przetłumaczone w powyższym wersecie Hebrajczyków 12:28 jako szacunek lub respekt to aidos, które sugeruje nie tylko skromność, ale rzeczywistą nieśmiałość – zdrowe zawstydzenie z powodu naszego niskiego statusu. Ten respekt jest świętą czcią, której istota tkwi w głębokim, niewypowiedzianym podziwie, najwyższym honorze i respekcie jaki możemy sobie wyobrazić, zarezerwowanym dla Króla królów. To jest respekt, który nie może się ukorzyć, ani pokłonić wystarczająco nisko i nie może być dostatecznie wdzięczny i wystarczająco pełny szacunku przed Tym, który oddał za nas swoje życie.

Bóg Naprawdę jest Ogniem Trawiącym

Umiłowani, musimy na nowo rozniecić w sobie święty szacunek, respekt i cześć wobec wspaniałego Baranka Bożego i Lwa Judy, Stwórcy Wszechświata! Rozważmy inne tłumaczenie Hebrajczyków 12:28-29:

Przyjmując zatem Królestwo, które jest mocne i stabilne, i nie może być potrząśnięte, oferujmy Bogu przyjemną służbę i uwielbienie, [które On akceptuje], ze skromnością, pobożną troską, bojaźnią Bożą i respektem; bo nasz Bóg [jest rzeczywiście] ogniem trawiącym.

W jaki sposób oferujemy Panu „przyjemną służbę i uwielbieniem, które On akceptuje”? Z niczym innym jak tylko ze „skromnością, pobożną troską, bojaźnią Bożą i respektem.” A dlaczego oferujemy Bogu tę pobożność, bojaźń i respekt? Ponieważ Bóg jest ogniem trawiącym.

To greckie słowo przetłumaczone tu jako ogień to pyr, od którego pochodzą nasze polskie słowa odnoszące się właśnie do ognia, jak pirotechnika. Ten Boży pyr opisany w Piśmie jest prawdziwy – niekontrolowany, palący, niebezpieczny i dziki. Ten pyr nie odnosi się do zgrabnej metafory czy analogii, jak „ognisty” temperament, czy „ognia” namiętności. Przeciwnie, słowo pyr występuje w Nowym Testamencie 74 razy i najczęściej odnosi się do całkiem dosłownej substancji, która parzy, wypala i udziela mocy: ogień piekielny; wieczny ogień; deszcz ognisty (jak w przypadku Lota i jego żony); języki ognia; krew, ogień i dym; ogień krzewu gorejącego; i płomienie ognia – oczy samego Pana – i inne

Ten Boży ogień jest opisany w bardzo szczególny sposób: Bóg jest ogniem trawiącym, pochłaniającym. To słowo przetłumaczone jako trawiący pochodzi z greckiego korzenia oznaczającego całkowicie coś zużyć albo zniszczyć. Z tego fragmentu Pisma uczymy się najważniejszej lekcji: Bóg nie jest przytulnym ogniskiem dającym ciepło w sympatycznym kręgu przyjaciół. Nie jest też ogniem, nad którym możemy zapanować przez przekręcanie pokrętła palnika. Jego ogień jest z zupełnie innej substancji i ma inny cel niż jakikolwiek ogień na ziemi. Nie służy do naszego osobistego użytku i przyjemności. Nie możemy go kontrolować. Nie możemy go zrozumieć. Nie możemy porównywać go z niczym i nikim, kogo kiedykolwiek napotkaliśmy – albo napotkamy.

Tak jak C. S. Lewis napisał o Aslanie w Kronikach Narnii: „On nie jest tresowanym Lwem,” tak my musimy powiedzieć o Bogu, że On nie jest regulowanym płomieniem. On nie jest latarką, której możemy czasami użyć. On nie jest zapałką, której możemy użyć, gdy chcemy, ani światłem lampy, do którego możemy zwracać się od czasu do czasu.

Nie, Jego ogień pochłania. Jego ogień niszczy albo daje moc i życie. Jego ogień jest Zmartwychwstaniem. Jego ogień stwarza wszechświaty. Tak naprawdę to Jego ogień nakazuje nam się Go bać i czuć respekt.

Czy jesteśmy przygotowani na intymność z tym ogniem trawiącym? Pierwszym krokiem jest nauka jak zbliżać się do Boga z bojaźnią i respektem! A na tych, którzy tak robią czekają wspaniałe nagrody. Jeśli naprawdę mamy bojaźń i cześć dla Pana, to mamy wspaniałe obietnice:

„Bójcie się Pana, święci jego! Bo niczego nie brak tym, którzy się go boją.” (Psalm 34:10).

A jeśli się nauczymy trwać w bojaźni i czci dla Boga, to największą nagrodą jest objawienie Obecności samego Chrystusa!

Intymność a Poufałość

Niestety, ta bojaźń Boża i respekt przed Świętym zostały w naszym współczesnym Kościele zastąpione przez poufałość. Trawiący ogień Boży został zredukowany do zwykłego płomienia świecy na ambonie, albo w naszej komorze modlitewnej, albo – w najlepszym wypadku – stał się przydatnym „słupem ognia”, aby prowadzić nas po drodze.

Niewłaściwie sądzimy, że możemy zwracać się do Pana mimochodem i beztrosko, według naszego własnego planu i potrzeb. Wykorzystujemy Go jak światło, gdy pragniemy wskazówki albo objawienia. Siadamy przy Nim jak przy ciepłym piecu, gdy jest nam zimno. Uruchamiamy nasz niezawodny i znajomy „Boży ogień”, aby zaspokajać potrzebę danej chwili.

Niech nigdy tak nie będzie! Dzisiejszy Kościół musi się nauczyć na czym polega różnica pomiędzy poufałością a prawdziwą intymnością. Prawdziwa intymność mówi o miłości i uczuciu. Wraz z prawdziwą intymnością doświadczamy głębokiej, szczerej i trwałej aprecjacji. Intymność w przyjaźni zawiera w sobie uprzejmość i wzajemną troskę. Przyjaciele są głęboko ze sobą związani i stale wzrastają w szczerości, czystych intencjach, wspólnocie, wzajemnym zaufaniu i dzieleniu się. Znają swoje wzajemne sekrety. Dzielą się swoimi brzemionami. Kochają spędzać czas w swoim towarzystwie.

Zapytaj sam siebie: Czy jestem w intymnej relacji z Panem, czy jestem tylko zwykłym znajomym? Musimy sobie zadać to pytanie. Czy odczuwamy bojaźń przed Nim, czy tylko „używamy” Go do zaspokojenia naszych potrzeb? Czy mamy chociaż blade pojęcie o rodzaju mocy, której zwyczajowo wzywamy?

Stan współczesnego Kościoła jest w najlepszym wypadku godny ubolewania i niezwykle trudny. Wielu szczerych wierzących zaakceptowało przeinaczone pojęcie Boga Biblii przez zredukowanie Go do osoby, którą można pokierować. Kształtują Boga w taki sposób, aby pasował do ich własnych oczekiwań i obsłużył ich własne samolubne pragnienia.

Umiłowani, zamieniliśmy wspaniałą chwałę nieprzekupnego Boga na pogańskich bogów dostosowanych do przesiąkniętych grzechem narodów, bogów pasujących do wyrachowanej kultury. Wynik? Biblijny respekt uległ zatraceniu! Zagubiła się święta bojaźń przed Panem! Zredukowaliśmy swoje uwielbienie do programów i wykonań. Obsypywaliśmy siebie pochwałami zamiast zachęcać się wzajemnie do szacunku, pobożności i nieposkromionego uwielbienia Jego Królewskiej Mości! Przywłaszczyliśmy sobie Jego namaszczenie i dary do użytku osobistego, tworząc służby, kariery, budując swoją reputację zamiast Jego Królestwa.

To smutne, ale prawdziwe: odwiedzając prawie każde nabożeństwo z uwielbieniem w niedzielę przed południem, chcesz prawdopodobnie znaleźć cudownych, pełnych najlepszych intencji wierzących, polegających na bóstwie, które jest miłe zmieści się w ich poszczególnych doktrynach. Skonstruowaliśmy naszego własnego, tak zwanego boga, aby poprzeć nasze własne plany, wizje i społeczne zainteresowania, formując go według naszej strefy komfortu. To jest „bóg”, który może być wyjaśniony i kontrolowany przez cielesne umysły zwykłych ludzi – mentalność chrześcijan z ich osobistymi programami, którzy nie umarli dla siebie i świata.

Bóg ma plan uczynić człowieka na swój obraz; a chrześcijanie próbują uczynić Boga na swój własny obraz. Poszukiwania przyjaznego, nie konfrontującego kościoła, który usunął Krzyż, nie przygotują Ciała Chrystusa na nadchodzące dni!

I nic dziwnego, że w takim kościele jak ten, nie znajdziesz świętego respektu i bojaźni przez Panem! Ośmielamy się przychodzić do Wszechmocnego Boga z naszymi pragnieniami i potrzebami, ale nie odczuwamy respektu, drżenia serca, zapartego oddechu, spoconych dłoni, drżących kolan – żadnego szacunku. Atmosfera większości dzisiejszych kościołów – a nawet komora modlitewna większości wierzących – jest diametralnie przeciwna temu, co spotykamy w Piśmie Świętym, gdzie chwała Boża napełniła świątynię i nikt nie mógł ustać, gdy wierni padali przed żywym Bogiem.

Lew Zaryczy!

Ale nie rozpaczaj, drogi wierzący. Dla Kościoła jest jeszcze miłosierdzie, uwolnienie i nadzieja! Możesz być pewien że niedbałe, cielesne postawy współczesnego Kościoła ulegną nagłej zmianie!

Właśnie mamy zostać przedstawieni Wszechmocnemu Bogu, gdy zaryczy Lew Judy. Bóg przywraca swoim ludziom święty respekt i bojaźń – i ponieważ ta szlachetna i zdrowa bojaźń przed Panem wraca do Bożego ludu, to powróci także objawiona Obecność Pana. Spodziewaj się, że ujrzysz, jak Bóg objawi się w takim majestacie i chwale, że ludzie szeroko otworzą usta ze zdumienia. Oczekuj tylko imponujących doświadczeń.

Rozważmy odpowiedź Umiłowanego Jana, ucznia, który był ze wszystkich ludzi najbliżej związany z Chrystusem Jezusem. Zauważ, że kiedy na wyspie Patmos Jan spotyka zmartwychwstałego, władającego Odkupiciela, upada przed Nim bez tchu. Jan nie potraktował Go poufale i nonszalancko nie przybił „piątki” z Jezusem idąc wesoło swoją drogą:

„Toteż gdy go ujrzałem, padłem do nóg jego jakby umarły. On zaś położył na mnie swoją prawicę i rzekł: Nie lękaj się, Jam jest pierwszy i ostatni…” (Objawienie 1:17).

W jaki sposób mamy się nauczyć tej właściwej bojaźni i szacunku dla Króla królów, które cechowały Umiłowanego Jana? To Duch Święty jest naszym Nauczycielem!

Pójdźcie synowie, słuchajcie mnie! Nauczę was bojaźni Pańskiej! Psalm 34:12

Drogi bracie i siostro w Chrystusie, upadnij na twarz i wołaj o zmianę! Proś Pana, aby zmiękczył twoje twarde serce i udzielił żywego objawienia Boga jako ognia trawiącego. Całą swoją istotą błagaj Go, żeby cię nauczył „szanować i Pana czcić z bojaźnią.”

Pytaj, szukaj i pukaj, dopóki twój duch i dusza nie zostaną naznaczone prawdziwą bojaźnią i respektem dla Pana, abyś już dłużej nie zbliżał się do Niego niedbale, ale jako do zaufanego, godnego czci przyjaciela. Bądź przyjacielem Boga – nie tylko znajomym, który na zbyt wiele sobie pozwala.

Umiłowani, „Zbliżcie się do Boga, a zbliży się do was.” (Jakuba 4:8). To jest Jego obietnica – On zbliży się do nas dopiero po tym, jak my zbliżymy się do Niego ze świętą bojaźnią i szacunkiem. Tu leży sekret prawdziwej intymności z Królem królów!

Przygotuj się na ryk Lwa – i poczuj respekt przed Wszechmocnym Bogiem!

Bobby Conner
Eagles View Ministries
Email: manager@bobbyconner.org

ElijahList Publications
http://www.elijahlist.com
email: info@elijahlist.net

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: