Pornografia jest Grzechem

23 Sier

Dzisiaj będzie coś innego niż zwykle. Jeden z czytelników bloga przysłał mi bardzo ciekawe świadectwo działania i zwycięstwa Boga w jego życiu. Zapraszam do lektury.

Moja przygoda z porno – zniewoleniem…

 

Teraz już nie pamiętam dokładnie, ale w okolicy 3 klasy szkoły podstawowej natknąłem się na magazyn w stylu Weekend (tylko jeszcze lżejszy) – taka soft erotyka. Niby coś widać, a tak właściwie to nic. Mój ojciec był marynarzem i to właśnie on skądś przywiózł z sobą. Tak zacząłem się podniecać widząc te panie, że po raz pierwszy przeżyłem przyjemność…

 

I to był początek. Tak – wciągnęło mnie. Zacząłem to robić, czytając erotyczne książki, oglądając modelki w bieliźnie (wtedy nie było jeszcze erotyki tak dostępnej jak jest teraz – bo to były lata 80), zaczęła mnie podniecać damska bielizna, zacząłem się oglądać za krótkimi spódniczkami kobiet i dziewczyn. Pozwólcie, że w tym miejscu skończę mówić, co jeszcze robiłem… Można sobie dopowiedzieć…

Wstydziłem się swoich nawyków, ale to było silniejsze, bo przestać nie mogłem. Wtedy wystarczyła mi tylko fantazja…

 

 Kiedy byłem w liceum nastał „boom” na video. Więc ojciec przywiózł je z sobą po którymś tam rejsie. I wtedy już pożyczałem kasety od kolegów z różnymi filmami – tymi również dla dorosłych. Nawet nie zdawałem sobie sporawy, jak stałem się uwiązany.

Musiałem to robić przed snem (czasami nawet 2 razy, bo inaczej nie mogłem usnąć).

 

Chęć posiadania wiedzy na temat męsko – damski powodowała, że przeczytałem trochę książek – np. „Sztukę kochania” Wisłockiej. Wyczytałem tam, że to jest naturalne – że każdy masturbuje się – że jest to sposób na rozładowanie napięcia.

Zaznaczę – miałem przeciętną rodzinę, brata. Rodzice nie pili, oboje pracowali i kochali nas. W roku 91 wszedł na nasz polski rynek magazyn dla panów „Cats”. I od kiedy wszedł zacząłem go kolekcjonować. Któregoś tam razu, ojciec czegoś szukał w moim łóżku (miałem skrzyniowe łóżko) i znalazł niezłą kupkę magazynów. No, powstydziłem się – i wyniosłem do garażu – jednak nie zniszczyłem.

W którymś numerze przeczytałem że to całkiem naturalne, że mężczyźni interesują się kobietami i ich ciałem. Że nie ma w tym nic złego. Dodam, że wtedy magazyny publikowały przeważnie zdjęcia samych kobiet. Nie było tam „numerków”, orgii czy scen lesbii.

Tak, miałem dziewczyny, ale nigdy nie przekroczyłem granicy do prawdziwego seksu.

 

I w tym miejscu w moim życiu spotkał mnie Jezus. Tak oddałem Mu swoje życie. Poprosiłem, aby mnie oczyścił, darował grzechy i zamieszkał we mnie.

I nikt z wierzących nie powiedział mi, że pornografia jest grzechem. Zresztą nie było na ten temat nauczania (dzisiaj też za dużo nie ma…). Uważałem, że to tak osobista sprawa, która jest nieszkodliwa dla nikogo, więc robiłem to dalej.

Ale Duch Święty zaczął działać we mnie. Zacząłem odczuwać niepokój ile razy oglądałem magazyn masturbując się. I w końcu zadałem Bogu pytanie – Boże, pokaż mi w Biblii, że to, co robię jest grzechem.

Jakiś czas później przeczytałem fragment:

Rzym. 14:23 … wszystko zaś, co nie wypływa z przekonania, jest grzechem. I Duch Święty powiedział – nie masz przekonania w sprawie pornografii, to jest grzech.

Później czytając znowu Biblię natrafiłem na fragment:

Mat. 5:28 A Ja wam powiadam, że każdy, kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, już popełnił z nią cudzołóstwo w sercu swoim.

I tu zaczęła się bitwa. Wiedziałem, że to grzech, ale nie potrafiłem z tym walczyć na tyle skutecznie, aby być wolnym.

Tak, drogi czytelniku. Pornografia, masturbacja jest grzechem. Jeżeli nazwiesz to inaczej w swoim życiu – np. słabością – to nigdy z tym nie wygrasz. Bo słabość ma już w „nazwie” wybaczenie, czy pobłażanie. Jeżeli nazwiesz to grzechem, to Jezus może oczyścić cię z grzechu…

 

Funkcjonowałem wg schematu: myśl pożądliwa, walka, upadek, poczucie winy, wyznanie, chwilowa wolność do następnej myśli… I tak w kółko.

Nic nie pomagało – ani sport (totalne zmęczenie), ani powzięcie żelaznej dyscypliny – już nigdy w życiu itp. Wiedziałem, że wolność jest w Jezusie – ale z jakichś powodów – nie mogłem jej utrzymać. Tak na zlocie młodzieży pastorzy modlili się o mnie, otrzymywałem wolność (czułem fizycznie jak Bóg mnie oczyścił z brudu), a po pewnym czasie wracałem ”jak świnia do koryta”…

 

Zawsze tłumaczyłem się przed Bogiem: Panie Boże, nie mam żony, to jak mam rozładować swoje napięcie. Dasz mi żonę to pewno nie będę oglądać, bo będę mieć własne „źródełko”…

 

W tym czasie poznałem dziewczynę, która później została moją żoną. Fakt, jak byłem zakochany, to oglądanie pornografii było bardzo osłabione. Jakoś czułem się nie w porządku, że to oglądam. Potem był ślub. Potem zaczęło się zwyczajne życie – już bez totalnych uniesień emocjonalnych. Tu nastąpił powrót do mojego życia sprzed małżeństwa.

 

W tym czasie dostałem pracę w dużym zakładzie – z internetem bez ograniczenia… I niewola się nasiliła. Wystarczyło otworzyć przeglądarkę, wpisać hasło i otwierały się nieograniczone możliwości oglądania… i to za darmo – bez wydawania kasy na magazyn… jakie oszczędności…

 

Nie chciałem tego robić, a jednocześnie musiałem. Tu pragnę nadmienić, że pornografia nie przeszkodziła mi w zakochaniu się. Została zepchnięta na margines. Dużo większe przeżycia emocjonalne i intelektualne dawało zwykłe spotykanie się z osobą, którą się kocha. Dla „faceta” pornografia nie jest zdradą, bo tak naprawdę nie liczy się, co kobieta na zdjęciu myśli, co czuje, jaki ma humor, i czy lubi długo spać. Żaden facet nie wiąże planów na przyszłość z tą kobietą. Dziś jest ta, a jutro inna. Liczy się tylko przyjemność z oglądania i orgazm.

 

Zauważyłem pewną prawidłowość. Załóżmy, że mam problem z jedzeniem ciasteczek. Wstaję rano i włącza mi się myśl: zjedz ciasteczko. Odrzucam tę myśl. Przychodzi inna. Zobacz, jakie dziś serwują ciasteczka w twojej ulubionej cukierni, – nie musisz ich jeść, ani kupować, po prostu zobacz. Wiec myślę sobie – no przecież ich nie kupuję, przejdę i popatrzę przez szybę… Wiec idę i patrzę przez szybę. Nic nie kupuję. Potem przychodzi myśl – powąchaj, czy świeże – ale ich nie kupuj, bo tak postanowiłeś… Wiec wącham, i aby lepiej powąchać wchodzę do cukierni – już je czuję, przychodzi następna myśl – zobacz, które to tak pachną – kup je – ale nie jedz, tylko kup. Więc kupuję i mam w woreczku, a wtedy przychodzi myśl – powąchaj i skosztuj. No, co ty głupi, wydałeś kasę, aby tylko wąchać – no przecież nie wyrzucisz, to byłoby marnotrawstwo… Więc już czuję, że mi wszystko jedno i jem… A potem są wyrzuty sumienia…

W którym momencie przegrałem? Na samym początku, jak zacząłem pielęgnować myśl o ciasteczku. Prawda, że była niegroźna? A zobacz jaki owoc wydała.

Tak samo jest z kupowaniem magazynu dla panów, bądź z oglądaniem w necie pornografii. Tylko taka myśl – sprawdzę co się zmieniło od mojego ostatniego wejścia… nie będę nic robić… tylko tak rzucę okiem… i od razu wyjdę. Wystarczy, że wejdziesz, a już masz myśl – no co ty, przecież to dla prawdziwych facetów. A ty kim jesteś ? Przecież to dla ciebie, no dalej – i tak już wlazłeś…

 

I tak żyłem w tym korkociągu. Jak to zrobiłem w pracy – do domu przychodziłem bardzo nerwowy. Mała rzecz potrafiła wywołać u mnie nerwy. Żona nie wiedziała, co się ze mną dzieje. No przecież nie mogłem się przyznać, że oglądałem porno i w kiblu się masturbowałem…

Aż przyszedł dzień, że usłyszałem nauczanie, aby żyć życiem odsłoniętym, bez ukrywania się. Wiec Duch Święty tak mnie męczył, że zdecydowałem się ujawnić prawdę o swoim nałogu. Zdecydowałem się wszystko wyznać żonie. Przyjęła to ze spokojem. (Wyjaśniło jej się, co robiłem czasami w nadgodzinach w pracy i skąd były te nerwy). I doznałem uwolnienia.

Ile razy to zrobiłem – tyle razy „musiałem” wyznawać żonie swój grzech. Czasami była wściekła, czasami nie. Szczerość rodzi szczerość. Żona też wyznaje mi swoje grzechy, i ja modlę się o nią, a ona o mnie.

Ale już zapaliło się światełko w tunelu. Coraz bliżej do wolności.

 

Przez cały czas Bóg podnosił mi poprzeczkę do góry. Nie mogłem szukać już nawet nazw w internecie /np. małolaty/ – nie mówiąc już o wchodzeniu.

 

Zrezygnowałem z pewnych stron www np. onet czy wp.pl – ponieważ były tam reklamy bielizny. Wchodząc na nie – rozbudzałem siebie, potem były inne panie ubrane, a potem już tylko w majtkach… itd….

To było jak myśl o ciasteczku… Więc musiałem od razu to tępić.

Zawsze pewną trudność stanowiło dla mnie lato. Kocham lato, kocham, jak jest ciepło, ale wtedy mój wzrok „szaleje”. Bo jest pewien niuans. Dziewczyny nie chcą być traktowane przedmiotowo, a ubierają się prowokująco…

Więc tłumaczyłem sobie, że ja się tak nie ubrałem i nie kazałem tak się jej ubierać, i to nie moja wina – wiec popatrzeć trzeba…

Aż Bóg powiedział – dosyć patrzenia się na ulicy.

Dziś Bóg uczy mnie patrzeć na kobiety jako istoty, które On tak samo kocha, które potrzebują Zbawiciela.

Jak mi się zdarzy za długo oglądać reklamę bielizny, bądź inaczej patrzeć na jakąś dziewczynę – wyznaję ten grzech żonie. A ona modli się za mnie o oczyszczenie i wolność w tej sprawie. Tak, zdarzają mi się upadki – bo diabeł nie śpi, i najczęściej zdarza się to wtedy, jak pokłócę się z żoną.

 

Ponieważ to uzależnienie (jak każde inne) jest sprawa duchową, to powinieneś wiedzieć, że:

A

Możesz odziedziczyć duchy:

O moim pradziadku w naszej rodzinie krążą legendy, że był nie do „zajechania” w tych sprawach. Mój dziadek zdradzał swoją żonę – i to nie raz czy dwa. W konsekwencji rozwalił swoje małżeństwo (tak, mieszkali razem, ale żyli osobno) i bardzo szybko zachorował –umysłowo – i umarł. Mój ojciec – tu brak mi danych (tzn. nigdy go nie złapałem na czymś takim) – ale jego brat „ślinił się na temat seksu”; drugi jego brat mieszkał ze swoją dziewczyną bez ślubu (dzisiaj to nic nie znaczny, ale jeszcze parę dekad temu to było nienormalne).

2 Moj. 20:5 … gdyż Ja, Pan, Bóg twój, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze winę ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą

To oznacza, że pewne duchy mogą być dziedziczne (pomińmy inne wątki) z pokolenia na pokolenia nawet do IV pokolenia.

B

Kiedy to robisz (np. tylko fantazjując, a nie fizycznie), to otwierasz się na duchy

Mat. 5:28 A Ja wam powiadam, że każdy, kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, już popełnił z nią cudzołóstwo w sercu swoim.

1 Kor. 6:16 Albo czy nie wiecie, że, kto się łączy z wszetecznicą, jest z nią jednym ciałem? Albowiem, mówi Pismo, ci dwoje będą jednym ciałem.

Czyli duchowe rzeczy należy rozwiązywać duchowymi sposobami.

 

Rady dla samotnych (niezwiązanych przysięgą małżeńską):

1 uznać, że pornografia, onanizm itd. jest grzechem,

2 oddać swoje życie Bogu (bez tego nie ma szansy na uwolnienie)

3 znaleźć kościół z ludźmi nowonarodzonymi,

4 znaleźć osobę na tyle dojrzałą w Panu, że nie „rozpowie” naszego problemu

5 dać jej prawo do pytania się o „te sprawy” zawsze, kiedy będzie chciała – można się umówić np. na cotygodniowe odpytywanie.

6 kiedy to zrobię – zniszczyć wszelkie materiały (płyty, kasety, czasopisma itp.)

7 wyznać ten grzech Bogu i ufać Mu, że On tym bardziej chce mnie uwolnić i mnie kocha. Nie przejmować się, że przegrałem kolejna bitwę – następna przed tobą

8 czytać dużo Biblii (ona zmienia myślenie) i się modlić

9 pościć w tej sprawie

10 ufać Bogu, że w końcu uda mi się zmienić myślenie.

 

Rady dla małżonków:

1 uznać, że pornografia, onanizm itd. jest grzechem,

2 oddać swoje życie Bogu (bez tego nie ma szansy na uwolnienie)

3 znaleźć kościół z ludźmi nowonarodzonymi,

4 wyznać wszystkie grzechy współmałżonkowi

5 dać mu prawo do pytania się o „te sprawy” zawsze, kiedy będzie chciał – można się umówić np. na cotygodniowe odpytywanie.

6 kiedy to zrobię – zniszczyć wszelkie materiały (płyty, kasety, czasopisma itp.)

7 wyznać ten grzech Bogu, małżonkowi i razem się modlić o wolność. Nie przejmować się, że przegrałem kolejna bitwę – następna przed tobą

8 czytać dużo Biblii (ona zmienia myślenie) i modlić się

9 pościć w tej sprawie

10 ufać Bogu, że w końcu uda mi się zmienić myślenie.

Należy bezwzględnie zniszczyć jakiekolwiek materiały „dla dorosłych”. Pozostawienie ich otwiera furtkę do szybkiego powrotu do „pożądania”!

Uwolniony

uwolnienie@wp.pl

Autor powyższego świadectwa pragnie pozostać anonimowy, ale jeśli ktoś z twoich bliskich, lub ty sam masz taki problem, można się skontaktować z tym bratem przez powyższy adres mailowy. 

Polecane linki dla osób z podobnymi problemami:

http://znakiczasu.pl/samo-zycie/222-cyberdotyk-w-potrzasku-pornografii

http://abcnerwica.pl/pytania/maz-zaczal-ogladac-filmy-pornograficzne-chyba-sie-uzaleznil-czy-ja-tylko-wyolbrzymiam-proble

http://web.archive.org/web/20071009220459/http://www.prolife.pl/tor/Skutki_pornografii.htm
bardzo dobra pozycja do poczytania

http://web.archive.org/web/20071015070104/http://www.prolife.pl/tor/Pornografia%20i%20skutki%20pornografii.htm


Jeśli masz ciekawe świadectwo Bożego działania w twoim życiu, i chciałbyś się nim podzielić, a nie chce ci się prowadzić strony internetowej, to możesz je przysłać do mnie, korzystając z opcji „Napisz do mnie” (na blogu www.niezatrzymywalna.blog.onet.pl) , a ja postaram się opublikować je na blogu.

Advertisements

komentarzy 6 to “Pornografia jest Grzechem”

  1. Pinio 31 sierpnia 2011 @ 11:03 #

    Jak głęboko sięga ten problem …
    coraz młodsi wpadają w sidła grzechu …
    a my nazywamy to „wolnością” …
    http://www.tvn24.pl/-1,1715785,0,1,polowa-dzieci-przeglada-strony-porno,wiadomosc.html

    • niezatrzymywalna 2 września 2011 @ 12:15 #

      Rzeczywiście, że to ogromny problem. Cała nadzieja w Bogu. Im większy grzech, tym większa łaska… Bóg uwalnia ludzi, przez których będzie uwalniał innych.
      Pozdrawiam

      PS. Dopiero teraz zauważyłam Twój komentarz, bo zakwalifikowano go jako spam (chyba z powodu linka).
      PS2. Próbuję zagospodarować się na tym blogu, ale nie wiem jak pododawać inne rzeczy w bocznej kolumnie. Kiedy coś tam chcę umieścić, to usuwane jest to, co było, tak jakby mogła tam być tylko jedna rzecz. Na onecie jest prościej.

  2. Pinio 5 września 2011 @ 14:20 #

    Hm … mogłabyś napisać do Magdy Kabat … jej to jakoś wychodzi 🙂

  3. david 1 czerwca 2013 @ 18:57 #

    czemu tak wielu daje rady jak sobie radzić z tym ,samemu nie bedąc wolnym,nawt jesli masz racje jak dobrze sobie radzic z tym grzechem bedzie miało dla mnie znaczenie dopiero jak bedziesz wolny(pod warunkiem jak to opiszesz )za duzo rad wyprbowaem od „mądrych”chrzescjan.bez odboru!

    • uwolniony 5 czerwca 2013 @ 19:11 #

      Skąd ta pewność, ze nie jestem „wolny”? To co opisałem, to była moja historia walki z grzechem. Każdy człowiek jest inny i droga do wolności dla każdego może wyglądać inaczej.
      Jan. 8:32 I poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi.
      Jezus ma moc wyzwolić nas od grzechu. Jedni są uwalniani od razu – i to jest nazwany wtedy cud – a inni – powoli. Jednak niezależnie od tego – to On nas uwalnia i daje świadomość do prowadzenia życia w świętości.
      Nie za bardzo wiem, co mam masz na myśli mówiąc, że mam to opisać „jak będę wolny”?
      Jakby co to adres jest powyżej … 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: