Victoria Boyson – Wizja Wstawiennictwa

8 Wrz

 

Miałam przed laty taki okres czasu, kiedy zmagałam się z depresją. I z tego powodu wołałam do Pana o pomoc. Jego odpowiedź nadeszła do mnie w wizji. Ostatnio też przechodziłam przez kilka traumatycznych wydarzeń, które sprawiły, że czułam się otępiała emocjonalnie; czułam się przytłoczona przez te bolesne wydarzenia, które miały miejsce.

Wiem, że to był dla mnie czas, w którym doświadczałam pewnej porcji bólu, który Sam Jezus wycierpiał na Krzyżu. Pan nie pozwolił mi doświadczyć więcej niż mogłabym znieść, ale i tak czułam, że to było dużo.

Te cierpienia, które znosiłam otworzyły moje serce i umysł na takie doświadczenie Boga, o jakim nie myślałam, że jest dla mnie możliwe. W tym czasie odkryłam, że Bóg jest naprawdę po mojej stronie! A Jego miłość do mnie nie skończyła się na zbawieniu, ale On ciągle mnie zbawia każdego dnia. On jest po mojej stronie i On się o mnie modli.

„Jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z nim darować nam wszystkiego? Któż będzie oskarżał wybranych Bożych? Przecież Bóg usprawiedliwia. Któż będzie potępiał? Jezus Chrystus, który umarł, więcej, zmartwychwstał, który jest po prawicy Boga, Ten przecież wstawia się za nami.” Rzymian 8:31-34

Od dzieciństwa wiedziałam, że Jezus mnie kocha. Dorastałam w Kościele i od zawsze znałam tę pieśń „Jezus Mnie Kocha.” Ale jest różnica pomiędzy wiedzą a odczuwaniem miłości. Wiedziałam, że Bóg mnie kocha, ale w tym czasie nie odczuwałam Jego miłości do mnie. Wołałam do Pana, żeby pokazał mi swoją miłość… i On to zrobił.

Moja Wizja

Tego dnia Pan otworzył przede mną świat duchowy i nagle ujrzałam Niebo. Były tam zielone wzgórza i duże, piękne drzewa. Kiedy tam stałam, na szczycie jednego z tych niekończących się wzgórz, zobaczyłam w dolinie poniżej niewielką, zdobioną kaplicę. W moim duchu wiedziałam, że muszę tam być, i nagle się tam znalazłam.

Ta kaplica wyglądała na bardzo starą, ale była dobrze utrzymana. Przez okna z kaplicy sączyło się światło; czułam przynaglenie, żeby wejść do środka. Otworzyłam tylne drzwi kaplicy i chwilę się zatrzymałam pochłaniając ciepło, które było obecne wewnątrz razem ze światłem.

Kaplica była pusta, ale był tam jeden Człowiek, który modlił się przy ołtarzu. Miejsce, gdzie klęczał wypełniał bursztynowy blask, a ja bardzo pragnęłam zobaczyć kto to jest. Nagle znalazłam się na przedzie kaplicy i widziałam tego klęczącego Człowieka.

Płakał i desperacko pragnął swoimi modlitwami dotknąć serca Ojca. Modlił się z taką żarliwością, że chciałam się dowiedzieć o co się modli. Wyglądało na to, że nie wiedział, iż ja tam jestem, więc podeszłam bliżej. Zobaczyłam Jego twarz zalaną łzami w głębokim wstawiennictwie i usłyszałam Go jak mówił: „Ojcze, proszę, pomóż Victorii.” Zatkało mnie. „On się modli o mnie,” pomyślałam.

Potem rozpoznałam kim był ten Człowiek… to był Jezus.

Tym żarliwie modlącym się Człowiekiem był mój Pan Jezus, a ja byłam obiektem Jego modlitw. Płakał i wstawiał się za mną. Odczułam Jego miłość do mnie i to desperackie pragnienie, żeby mnie wyciągnąć z uścisku tej depresji, w której byłam pogrążona.

Odeszłam dalej, żeby przemyśleć to, co zobaczyłam. Byłam w szoku. Kimże ja jestem, że Jezus wstawia się za mną z taką gorliwością? Czy naprawdę jestem dla Niego kimś szczególnym? Czy On naprawdę kocha mnie tak bardzo? Dlaczego poświęcił tyle czasu, żeby osobiście modlić się o mnie? Trudno mi było pojąć, że Jego miłość do mnie jest taka wielka. Ale taka właśnie jest.

Usiadłam na chwilę z tyłu kościoła, patrząc jak On się modli. Nagle On się podniósł, odwrócił i spojrzał na mnie. Zobaczył, że tam jestem i przybiegł do mnie. Upadłam na kolana, a On próbował mnie objąć, ale ja byłam wciąż w szoku i nie mogłam poddać się Jego objęciom. Patrzył na mnie z taką miłością, że w końcu otrząsnęłam się z tego odrętwienia i w pełni zdałam sobie sprawę z tej miłości, której doświadczałam.

Otworzyły mi się oczy i teraz widziałam i odczuwałam Jego miłość do mnie. Wiedziałam, że jestem dla Niego bardzo cenna.

Jesteś Kimś Szczególnym

Dlaczego jest tak, że jeśli myślisz, że jesteś kimś szczególnym dla Boga, to zaraz ktoś cię oskarża, że masz o sobie zbyt wielkie mniemanie? Czyż my wszyscy nie jesteśmy cenni w Jego oczach?

Jeśli byłeś wystarczająco szczególnym dla Boga, żeby posłał swojego własnego Syna, aby umarł za ciebie, to możesz także uwierzyć w to, że jesteś też wystarczająco szczególny, żeby Jezus wstawiał się za tobą. On już kiedyś wydał samego siebie na śmierć za ciebie, i teraz składa swoje życie we wstawiennictwie za ciebie. „On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z nim darować nam wszystkiego?” (Rzymian 8:32).

On jest za tobą, NIE przeciw tobie! On próbuje cię przekonać, że jest możliwe, żebyś dokonał wielkich dzieł dla Jego chwały. A „jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam?” (Rzymian 8:31). Odpowiedź brzmi: NIKT!

Któż nas odłączy od miłości Chrystusowej? Czy utrapienie, czy ucisk, czy prześladowanie, czy głód, czy nagość, czy niebezpieczeństwo, czy miecz? Rzymian 8:35

Albowiem jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. Rzymian 8:38-39

Dlatego też może zbawić na zawsze tych, którzy przez niego przystępują do Boga, bo żyje zawsze, aby się wstawiać za nimi. Hebrajczyków 7:25

On umarł za nas, abyśmy mogli żyć, ale teraz On żyje, aby modlić się o nas, żebyśmy doświadczyli tego wszystkiego, co ma dla nas! On zbawia nas od wszystkiego, ratuje całkowicie, tu nie chodzi tylko o nasze odkupienie, On pragnie naszej całkowitej transformacji. On wie, że to dla nas jedyna szansa, żeby żyć w pełni, stać się jednym z Nim w każdym aspekcie naszego życia – oddając się Jemu całkowicie i pozwalając Mu przekształcić nas na swoje podobieństwo.

Tamten moment, kiedy pozwolono mi zobaczyć jak Jezus wstawia się za mną, całkowicie zmienił moje życie. I mam nadzieję, że to świadectwo będzie miało także wpływ na twoje życie.

Jesteś bardzo szczególny dla Boga i On chce, żebyś o tym wiedział. I to nie arogancja, że mamy tak o sobie myśleć. Dla Niego nie jesteś kimś z tłumu. Jesteś tym, za którego On umarł. Jesteś Jego bezcennym skarbem.

Victoria Boyson
Speaking Life Ministries
Email: victoria@boyson.org

Permission is granted (and you are also encouraged) to reprint these articles in hard copy form, as well as sending them to your own email lists and posting them on your own websites. We ask only that you keep ElijahList website, email contact info, and author contact information intact.

ElijahList Publications
http://www.elijahlist.com
email: info@elijahlist.net

 

Mój komentarz

 

 

To kolejne słowo o Bożej miłości. Ale jak bardzo potrzebujemy takich słów. Bez doświadczenia Bożej miłości nie będziemy w stanie rozprawić się z lękiem w naszym życiu, bo „W miłości nie ma bojaźni, wszak doskonała miłość usuwa bojaźń, gdyż bojaźń drży przed karą; kto się więc boi, nie jest doskonały w miłości.” 1 Jana 4:18

Jeśli nie będziemy w stanie przyjmować Bożej miłości, to nie przyjmiemy też Jego łaski, żeby wypełnić nasze powołanie.

Myślę, że jako Polacy bardzo potrzebujemy słów zachęty i zapewnienia o Bożej miłości do nas. Podejrzewam, że depresja jest czymś w rodzaju naszej narodowej choroby. Prawdopodobnie wynika to z faktu, że wielokrotnie byliśmy zdradzani jako naród, i stąd takie obciążenie duchem sieroctwa i depresji. Ale żebyśmy mogli wypełnić nasze narodowe powołanie, musimy indywidualnie jako osoby doświadczać miłości samego Boga. I ta miłość uzdolni nas do wykonywania Jego dzieł.

Reklamy

Komentarze 3 to “Victoria Boyson – Wizja Wstawiennictwa”

  1. Pinio 8 września 2011 @ 14:12 #

    W ta sobotę mieliśmy razem z przyjaciółmi spotkanie modlitewno – grillowe – a w zasadzie – grillowo – modlitewne. I ktoś powiedział, ze chce się modlić o moja żonę. Gdy ta osoba się modliła i wypowiadała na głos rzeczy które Duch Święty kładł jej na serce – ze mnie spadały w tym samym czasie te rzeczy o które ona sie modliła. Nawet nie do końca bylem świadomy istnienia tych rzeczy. Potem ta osoba modliła się dalej i w pewnym momencie zaczęła płakać i powiedziała ze odczula taka wielka miłość która spływa jak woda na moja zonę, na nasze życie. A tym czasie ktoś inny miał wizje wielkiego wodospadu do którego nawet nie można włożyć reki i utrzymać pionowo – bo od razu strumień wody jest tak mocny. I to co przeżywała ta osoba modląc się o moja zonę – to była tylko mgiełka unosząca się od wodospadu … a już jej system nerwowy załamywał się /płakała/. Co by było jakby została zanurzona głębiej w strumień … a mowie to dlatego, ze tak nas kocha Jezus … każdego z osobna …

    • niezatrzymywalna 8 września 2011 @ 15:12 #

      Wspaniałe świadectwo, dzięki, że to napisałeś.
      Ja kiedyś miałam wrażenie prysznica, strumienia czegoś, co przeniknęło mnie od głowy do stóp. Dzięki Bogu za Jego miłość.

Trackbacks/Pingbacks

  1. Paul Cox – Kim Jest Melchizedek? Działanie w Darze Rozeznania | niezatrzymywalna - 31 sierpnia 2014

    […] O wstawienniczej posłudze Jezusa pisała kiedyś Victoria Boyson TUTAJ. […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: