JoAnn McFatter – Och! Obyśmy Ujrzeli Jezusa!

14 Paźdź

Od Steve’a Shultza:

W jaki sposób ludzie ujrzą Jezusa „twarzą w twarz”? Jedna z dróg prowadzi oczywiście przez CIEBIE. Co za wspaniały artykuł JoAnn McFatter! To, że ujrzę GO i spotkam się z NIM osobiście, wzbudza u mnie ekscytację.

Ale jak można się nie ekscytować, kiedy JoAnn w swoim artykule ciągle powtarza: „Och! Obyśmy Go ujrzeli!”

Błogosławieństwa,
Steve Shultz, Założyciel i Wydawca
The Elijah List & Breaking Christian News
http://www.elijahlist.com

 

 

JoAnn McFatter

Och! Obyśmy Ujrzeli Jezusa!

Gdy całe tworzenie wzdycha o znak obecności synów Bożych, wydaje jęk połączony z krzykiem: „Och…! Obyśmy ujrzeli Jezusa!” Niedoceniona pieśń stworzenia znajdzie swoje zaspokojenie dopiero wtedy, gdy On się pojawi na ziemi. Ponieważ synowie Boży pojawią się w mocy czystej miłości krocząc przez całą ziemię, aby naprawdę przynosić Królestwo Boże i sprowadzać niebo na ziemię, sądzę, że zaczniemy wtedy słyszeć i nawet widzieć, jak stworzenie zmienia swój dźwięk. To nie dotyczy tylko ludzkości; to dotyczy całego stworzenia. Ta ziemia i niebo zostaną zastąpione przez nowe niebo i ziemię ponieważ będzie gotowa droga, aby doskonała miłość mogła tu jeszcze raz zamieszkać, jak wskazuje Apokalipsa św. Jana 21:1:

I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma.

To dotyczy odbudowania miłości i wszystkiego, co oddało Mu pokłon, będąc w jedności z Nim, Uosobieniem doskonałej miłości – Jezusem Chrystusem. „OCH! Obyśmy ujrzeli Jezusa!”

Obudź Nas Do Miłości!

Może żeby nas obudzić do miłości będzie potrzebna katastrofa, trudności, kryzys ekonomiczny, etc. Jeden z moich ulubionych wersetów wszechczasów to Rzymian 13:11-14:

A to czyńcie, wiedząc, że już czas, że już nadeszła pora, abyście się snu obudzili, albowiem teraz bliższe jest nasze zbawienie, niż kiedy uwierzyliśmy. Noc przeminęła, a dzień się przybliżył. Odrzućmy tedy uczynki ciemności, a obleczmy się w zbroję światłości. Postępujmy przystojnie jak za dnia, nie w biesiadach i pijaństwach, nie w rozpustach i rozwiązłości, nie w swarach i zazdrości; ale obleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie czyńcie starania o ciało, by zaspokajać pożądliwości.

Przebudzenie do miłości jest w zasięgu ręki. Tak czy inaczej, zdamy sobie sprawę z bezsensu życia, które nie jest życiem „narodzonego z góry.”

A był człowiek z faryzeuszów imieniem Nikodem, dostojnik (przywódca, władca) żydowski. Ten przyszedł do Jezusa w nocy i rzekł mu: Mistrzu! Wiemy, że przyszedłeś od Boga jako nauczyciel; nikt bowiem takich cudów czynić by nie mógł, jakie Ty czynisz, jeśliby Bóg z nim nie był. Odpowiadając Jezus, rzekł mu: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo (z góry), nie może ujrzeć (poznać, zaznajomić się i doświadczyć) Królestwa Bożego.—Jana 3:1-3 (z ang.)

Jednym ze sposobów, w jaki Bóg w naszym życiu zamienia zło na dobro jest zdjęcie z nas wszystkiego, co rozprasza naszą uwagę. Wtedy już musimy ujrzeć to, co jest ważne, i przy okazji, postanawiamy pozwolić miłości zająć najwyższą pozycję. To jest zaproszenie motywowane przez miłość. Decydujemy czy zobaczymy „oczami, które ujrzą dobroć naszego Boga w krainie żyjących”, czy nie, nawet pośród trudności, które mogą się nam przydarzyć.

Przed laty, kiedy Bóg przyszedł do mnie we śnie i powiedział: „Nauczę cię kochać”, byłam bardzo podekscytowana tym, że mnie odwiedził – i trwało to aż do tego wydarzenia, które stało się katalizatorem w mojej lekcji kochania, a wydarzyło się kilka lat później.

Bo tak jak myślisz, to była najbardziej niszcząca strata, zdrada i bezgraniczny ból, jakiego kiedykolwiek doświadczyłam. Szybko uświadomiłam sobie, że swoją własną miłością nie osiągnę tyle, ile dzięki Jego łasce. Błagałam o łaskę. To nie było nawet miejsce wołania o miłość – tylko o łaskę do przetrwania w tym procesie nauki miłości.

Sądzę, że w ten sposób „rodzimy się z góry”. Jan wiedział o miłości o wiele więcej niż inni. Doświadczył jej jako „uczeń, którego Jezus miłował.” Musimy naprawdę doświadczyć bycia kochanym przez Niego, żeby poznać miłość i żeby stać się miłością. Ostatecznie, jest to taki stan, który przewyższa jakiekolwiek inne reakcje na daną sytuację. Uwielbiam przebywać obok takiej osoby, która zaszła już daleko w podróży do stawania się miłością. Czujesz się wtedy bezpiecznie, bo nie ma w niej osądu, bez względu na to, co się dzieje. Nie ma tam miejsca na powiedzenie czegoś, co wykraczałoby poza Boże standardy. Jak powiedział Paweł:

Cóż więc powiemy? Czy mamy pozostać w grzechu, aby łaska obfitsza była? Przenigdy! —Rzymian 6:1-2a

Powinniśmy jednak pragnąć chodzić w tej doskonałej miłości, która usuwa wszelki lęk, żeby Jego łaskawość doprowadziła nas do upamiętania. Większość z nas nie była wychowywana w takim zrozumieniu i nasz filtr uległ zanieczyszczeniu. Mamy tendencję do słyszenia i patrzenia poprzez nasze systemy wierzeń, które są ułomne, dlatego, że nie doświadczyliśmy prawdziwej miłości. I znowu podnosi się krzyk: „OCH! Obyśmy ujrzeli Jezusa!” Tylko to będzie naszym zbawieniem i ratunkiem.

Potrzeba Ujrzenia Jezusa Twarzą w Twarz

Nigdy w całym moim życiu nie miałam takiej potrzeby ujrzenia Go twarzą w twarz. Z głębi nas wydobywa się jęk, żeby spotkać Go osobiście, a nie tylko przeczytać czyjąś interpretację Jego słów, czy wysłuchać jeszcze jednej opinii kogoś innego. W tym wszystkim, co rozważamy, studiujemy, czy na co zwracamy uwagę, nie ma nic takiego, co mogłoby zastąpić spotkanie z Nim. Mówię tu o spotkaniu twarzą w twarz, nie o wyobrażeniu, czy wizji, ale takim nawiedzeniu samego Pana Jezusa Chrystusa, gdzie możemy usłyszeć „uszczypnij mnie, jestem prawdziwy”.

Ponieważ Duch i Oblubienica wołają „Przyjdź!”, niech to będzie spotkanie twarzą w twarz. A ci, którzy tego doświadczyli niech będą odbiciem uosobienia miłości tu na ziemi. I niech to będzie miłość, która usuwa wszelki lęk i uzdrawia wszelkie choroby, działając w nas i poprzez nas. Poniżej znajduje się zwrotka pieśni, którą napisałam w tym okresie mojego życia:

Zacień mnie, zaświeć swoim Światłem nad moją duszą
Bo w Twojej obecności ciemność blaknie
I wszystkie rzeczy nikną w Twoim cieniu

Powiedział mi, że jesteśmy „światłem złapanym w pułapkę” i zostawił mnie z wrażeniem, że im bardziej staniemy się z Nim „jedno”, im bardziej zostaniemy pochłonięci przez Jego miłość, tym więcej światła wypłynie na powierzchnię i zaświeci. Od początku zostaliśmy stworzeni na obraz Boga. Bóg nazywa siebie Światłem i Miłością. Niech wszystkie rzeczy znikną w Twoim cieniu.

„OCH! Obyśmy ujrzeli Jezusa!” – Twarzą w twarz, i działającego w tych nadchodzących dniach w nas i przez każdego z nas. Moc miłości objawia się w uzdrowieniu serc i ciał z chorób. Ten rezonans miłości w nas i przez nas sprawia, że demony rozpoznają autorytet i dźwięk miłości w naszym głosie, i dlatego uciekają. Czyżby miało być tak, że poznają nas po miłości, że jesteśmy chrześcijanami?

JoAnn McFatter
WhiteDove Ministries
Email: contact@joannmcfatter.com

ElijahList Publications
http://www.elijahlist.com
email: info@elijahlist.net

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: