Bóg Kocha „Świadków Jehowy”

23 Kwi

Muszę się przyznać, że nigdy nie rozmawiałam ze „świadkami” o Bogu, gdyż byli to dla mnie ludzie żyjący w zwiedzeniu i rozmowę z nimi uważałam za stratę czasu – zawsze szybko im dziękowałam i zamykałam drzwi. Ale kilka miesięcy temu coś się zmieniło…

Któregoś popołudnia zadzwoniła do mnie jakaś kobieta, przedstawiła się i powiedziała kilka zdań o znaczeniu imienia Boga Jahwe. Domyśliłam się, kim była, ale ku mojemu zdziwieniu Duch Święty nie nalegał, żebym skończyła tę rozmowę tak, jak robiłam to dotychczas. Ta miła pani zapytała czy może jeszcze zadzwonić i sama byłam zdziwiona, że wyraziłam zgodę.

Potem rozmawiałam z pewną siostrą w Chrystusie, która była „świadkiem” od urodzenia – po prostu pochodziła z takiej rodziny. Jej nawrócenie i jej męża było wspaniałym Bożym cudem, ale nie o tym chcę dzisiaj pisać. I w tej rozmowie powiedziała ona, że Bóg chce, aby chrześcijanie rozmawiali ze „świadkami”. Te słowa mnie dotknęły i były potwierdzeniem tego, co już zaczynałam odczuwać w moim duchu. Zaczęłam się modlić o tę kobietę ze „świadków”.

Ta miła pani dzwoniła co jakiś czas i wygłaszała swoją kwestię. Ja przeważnie akurat byłam czymś zajęta, więc tylko słuchałam, nie wtrącając się do jej monologu. Ale nasza ostatnia rozmowa wyglądała inaczej. W pewnej chwili  ta pani powiedziała, że spędzi wieczność w raju na ziemi, gdzie wszystko będzie doskonałe. Powiedziałam jej, Biblia mówi co innego, ale ona nie przyjmowała tego do wiadomości. Zapytałam ją: „A gdzie będzie Bóg?” Odpowiedziała, że Bóg będzie w niebie ze 144 tysiącami wybrańców. I to była dla mnie szok! Kobieta wybiera się spędzić wieczność w oddzieleniu od Boga i wydaje się być szczęśliwa z tego powodu, a jeszcze dodatkowo głosi taką „ewangelię” innym ludziom, i nawet są tacy, którzy to przyjmują! Oczywiście powiedziałam jej co o tym myślę, ale nie zrozumiała, że wieczność w oddzieleniu od Boga to najgorsza rzecz, jaka się może przydarzyć człowiekowi. Poinformowałam ją o drodze zbawienia przez narodzenie na nowo.

Po skończonej rozmowie nie mogłam przestać myśleć o tej kobiecie i jej współwyznawcach. Pomyślałam, że ja w takim „raju” zatęskniłabym się za moim Tatusiem na śmierć. Zapytałam Pana jakie serce mają ludzie, którzy nie widzą nic niewłaściwego w takim „raju”. I wtedy Duch Święty zaczął do mnie mówić. Powiedział mi, że różne religie zwodzą ludzi istnieniem tak zwanej „trzeciej alternatywy”. Kościół Katolicki wymyślił czyściec (miejsce, gdzie dusza po śmierci będzie odbywać pokutę w bardzo trudnych warunkach, ale kiedy czas pokuty się skończy – będzie z Bogiem), a świadkowie wierzą w swój raj na ziemi (bardzo dobre warunki, ale wieczne oddzielenie od Boga). Oczywiście obie koncepcje są błędne. W wieczności będą tylko dwie grupy ludzi – zbawieni, czyli żyjący w Bożej obecności oraz potępieni, na zawsze oddzieleni od Boga. Ludzie, którzy teraz żyją bez Boga uważają Go za Kogoś surowego, wrogiego i zbędnego, od Kogo najlepiej trzymać się z daleka. Taką postawę mieli Izraelici, kiedy prosili Mojżesza pod Górą Synaj, żeby rozmawiał z Bogiem w ich imieniu. Świadkowie Jehowy, którzy nie mają bliskiej relacji z Bogiem stworzyli sobie w swoim umyśle raj na ziemi, do którego Bóg nie będzie im się wtrącał. Będą sobie żyć w spokoju i doskonałości. Tylko jak wyglądałaby taka doskonałość bez Boga?

Następnie Duch Święty powiedział mi, że świadkowie to ludzie z bardzo silnym duchem sierocym i duchem odrzucenia. Nie uważają Boga za Ojca. Jest dla nich kimś w rodzaju szefa, takim Dyrektorem, który rządzi i wymaga. I właściwie nie mają do Niego żadnego dostępu, bo Jezus dla nich nie jest Bogiem, Duch Święty też nie. Są takimi sierotami skazanymi na samych siebie. Katolicy mają Marię, do której się modlą i czują więź emocjonalną, nazywają ją matką, która każdego przygarnie. Maria zastępuje im relację z Bogiem. Oczywiście ta postawa też jest niewłaściwa, bo jedynym Pośrednikiem pomiędzy człowiekiem a Bogiem jest Jezus.

Z tego też powodu, o ile katolicy są w pewnym sensie półsierotami, to świadków można określić jako sieroty zupełne. Stąd prawdopodobnie biorą się tak silne więzi pomiędzy nimi. I to akurat nie jest niczym złym, ponieważ każdy człowiek potrzebuje takiej grupy wsparcia. Tylko, że inni ludzie nigdy nie zastąpią relacji z Bogiem. On tak nas stworzył, że potrzebujemy Go i bez Niego nigdy nie osiągniemy celów, które On ma dla nas. A najważniejszy cel to życie wieczne z Bogiem.

Ten duch odrzucenia u świadków jest zasilany poprzez ich sposób głoszenia „ewangelii”, czyli chodzenie od drzwi do drzwi i zaczepianie ludzi w miejscach publicznych. Zazwyczaj większość ludzi ich wtedy odtrąca. Jednak nie mogą tego zaprzestać, bo takie są wytyczne starszych.

Przez to wydarzenie Bóg pokazał mi, że chce dotrzeć do tych ludzi, stać się dla nich Ojcem, i uwolnić ich od ducha sierocego i ducha odrzucenia. A jak On może do nich dotrzeć? Przez nas, swoich ziemskich „agentów”. To my mamy rozmawiać z nimi i okazywać im Boże serce, bo Boża miłość jest najpotężniejszym orężem we wszechświecie, zdolnym złamać moc każdego ducha diabelskiego. Bóg chce, żebyśmy się za nich modlili, rozmawiali z nimi, ale pozostawali asertywni wobec ich „ewangelii”.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: