Nie mogę nie ekscytować się Bogiem!

14 Lu

Niedawno pewien czytelnik bloga zostawił komentarz, który skłonił mnie do szerszej wypowiedzi na poruszony temat, ponieważ czasami spotykam się z podobnymi opiniami. Oto fragment tego komentarza:

Jestem Świadkiem Jehowy ale nie uprzedzaj się. Poznanie Boga nie polega na ekstatycznym zapraszaniu Go do siebie.  Poznanie Boga polega na czytaniu i studiowaniu Biblii  aby poznać cechy osobowości Boga jego zamierzenie wobec ludzi i zrozumieć jak się zachowywał w różnych sytuacjach opisanych w Biblii – podobnie jak poznajemy człowieka. Tylko jeśli poznasz Boga dokładnie można się z nim zaprzyjaźnić. Bóg nie może być w nas w sensie dosłownym np. jako jego cząstka. Jeśli naśladujemy Jezusa, wykonujemy wolę Boga, którą mało kto zna to wówczas dopiero jesteśmy jego współpracownikami jak to powiedział ap. Paweł. To ma głębszy sens bo tylko tacy ludzie będą mogli żyć w raju, który wkrótce nastanie na Ziemi…  ~Marek

Dziękuję, Marku, za Twój komentarz.

Pytanie zasadnicze brzmi: Jak możemy poznać Boga? Ja spotkałam Go w okolicznościach, które opisałam TUTAJ i TUTAJ. Czy Go wtedy poznałam? Nie do końca, dopiero zaczęłam Go wtedy poznawać. W moim przypadku była to więc taka kolejność:

  1. Jestem osobą religijną, która nie popełnia większych grzechów, więc uważa, że jest w porządku wobec Boga. Ale nie wie czy będzie zbawiona kiedy umrze, więc stara się zapracować na zbawienie dobrymi uczynkami.
  2. Bóg przysyła do mnie Marysię, która głosi mi ewangelię. Dowiaduję się, że zbawienie jest z łaski (Ef. 2:8) dzięki doskonałej ofierze Jezusa Chrystusa. Nie mogę na nie zapracować, mogę je przyjąć, w Osobie Jezusa Chrystusa, zapraszając Go w modlitwie, żeby wszedł do mojego serca i poddając Mu moje życie czynię Go moim Panem i Zbawicielem.
  3. Kiedy o tym usłyszałam i zaprosiłam Jezusa, poczułam się niesamowicie szczęśliwa. Mam Jezusa, mam pewność zbawienia. Stan szczęścia trudny do opisania. To wszystko dzieje się w moim duchu. Jestem ogromnie wdzięczna Bogu za zbawienie i zakochuję się w Jezusie „pierwszą miłością” (Obj. ), bo On pierwszy mnie pokochał.
  4. Z tego stanu zakochania natychmiast wynika kolejny krok – chcę Go poznać tak blisko, na ile to tylko jest możliwe. Biorę z półki Biblię, która stała tam jakiś czas nieużywana i zaczynam czytać Psalmy. Odkrywam, że wiem o czym mówi psalmista. Wcześniej próbowałam czytać Biblię, ale mnie nudziła. Teraz mnie fascynuje. Chcę poznać Boga, chcę wiedzieć jaki On jest, jak reaguje na różne sytuacje, które wywołują ludzie. Chcę wiedzieć co czuje, co myśli o różnych sprawach. Czytam, czytam, czytam i modlę się.

Kiedy już kilkanaście razy przeczytałam całą Biblię od deski do deski (nie czytam jedynie wybranych fragmentów, bo można przeoczyć drogocenne „perełki” w miejscach mało uczęszczanych), kiedy wydaje mi się, że znam już trochę Biblię i Boga, bo jestem z Nim w bliskiej relacji, bo On odpowiada na moje pytania typu: Panie, a co Ty myślisz o tej sprawie? – wtedy w moim życiu pojawia się kolejne wyzwanie na drodze poznawania Boga. Słucham wykładu biblijnego jednego z moich ulubionych nauczycieli, Chucka Misslera, w którym omawia on m. in. 5 rozdział Księgi Rodzaju o potomkach Adama. Sama statystyka, jak mieli na imię i ile lat żyli. Tymczasem Chuck tłumacząc znaczenie każdego imienia wyjaśnia, że w tym krótkim, i dla nas niezbyt duchowym rozdziale zawarte jest całe dzieło stworzenia świata i zbawienia. I wtedy przeżywam kolejny szok – uświadamiam sobie, że to, co wiem z Biblii to jedynie namiastka tego, co tam jest naprawdę. Pewien rabin powiedział kiedyś, że czytanie Pism w przekładzie to jak całowanie panny młodej przez welon. A ponieważ ja chcę wiedzieć o Bogu wszystko, co tylko jest możliwe, więc zaczynam naukę języka hebrajskiego, żeby czytać Biblię w oryginale. No cóż, nauka nie idzie mi dobrze, jakoś trudno mi wyjść poza alfabet i podstawy. Modlę się do Pana o łaskę w tej sprawie, ale nie ma przełomu. Kiedy tak rozmyślam nad pokładami objawienia, które są zawarte w hebrajskiej Biblii i nad tym, że są one jeszcze nieodkryte i nawet się mogą zmarnować w tym stanie, wtedy dostaję zrozumienie dla kogo są one przeznaczone. Duch Święty mówi mi, że zostaną odkryte w czasie wielkiego ucisku, kiedy Izrael będzie je czytał. To jest jakby zapieczętowane dla Izraela, który w ucisku będzie się nawracał do Boga odkrywając Ewangelię Zbawienia na każdej stronie Pism. Wszak Jezus w drodze do Emaus wykładał uczniom Pisma, czyli Stary Testament.

I co teraz, jak dalej poznawać Boga? Niesamowicie cenne są nauczania Mesjańskich Żydów, bo mam wrażenie, że to, co dla nas jest sufitem, u nich jest podłogą. Dzięki ich nauczaniom możemy wchodzić w takie obszary poznania Boga, w których nigdy nie byliśmy, a nawet nie wiedzieliśmy, że istnieją.

Ale kiedyś nasza pielgrzymka tu na ziemi się skończy. A wtedy zacznie się najbardziej ekscytujący etap w życiu wierzącego – wieczność z Bogiem. Bo ja nie wyobrażam sobie innej opcji. Wieczność bez bezpośredniej relacji z Bogiem, twarzą w twarz, byłaby dla mnie po prostu tragedią. Chcę Go widzieć i poznawać, i będę to robić przez całą wieczność i nigdy mi się to nie znudzi, i nie wiem na ile zdołam Go poznać. W tej chwili nawet nie mam na tyle wiary, że w wieczności poznam Go do końca. Chociaż mam obietnicę, że

1Kor 13:12  „Teraz bowiem widzimy jakby przez zwierciadło i niby w zagadce, ale wówczas twarzą w twarz. Teraz poznanie moje jest cząstkowe, ale wówczas poznam tak, jak jestem poznany.”

Takie jest moje świadectwo poznawania Boga. Kiedy usłyszałam Ewangelię i dowiedziałam się, że jest Ktoś kto umarł za mnie, nie ogólnie za całą ludzkość, ale zrobił to dla mnie osobiście, to nie mogłam się tym nie ekscytować. Takiej radości, która płynie z ducha nie można powstrzymać.

Marek pisze, że najpierw należy poznać Boga czytając Biblię, a potem dopiero się z Nim zaprzyjaźnić. Moje doświadczenie jest inne. Zaczęłam od tego, że się zakochałam w Jezusie, jestem w tej pierwszej miłości i poznaję Boga od dwudziestu kilku lat. Czy znam Go dokładnie? Uważam, że jestem w procesie. Ale na pewno jest On moim przyjacielem.

Są oczywiście też takie świadectwa, że ludzie nawracają się do Boga czytając Biblię. Bóg działa w różny sposób. Nie wiemy, czy mieszkańcy Barei ekscytowali się Bogiem, ale jest informacja, że musieli wszystko sprawdzić w Pismach, czy tak się rzeczy mają jak im głosił Paweł. Za to nawrócenie Pawła było właśnie pełne dramaturgii i ekscytacji. Chociaż znał Pisma, to nie znał Boga, dopiero osobiste spotkanie z Jezusem sprawiło, że zaczął Go poznawać.

Wniosek jest taki, że Bóg ma dla każdego indywidualny plan nauczania i każdy z nas może w inny sposób poznawać Boga. Bóg jest tak potężny, że nie sądzę, abyśmy Go poznali tu na ziemi, chociażby dlatego, że jesteśmy tu bardzo ograniczeni – naukowcy twierdzą, że wykorzystujemy zaledwie 1-2% naszego umysłu. Dlatego myślę, że nasze poznawanie Boga tutaj można przyrównać do tej opowieści azjatyckiej, w której ślepcy napotkali słonia i przy pomocy swoich zmysłów próbowali go zdefiniować. Jeden twierdził, że to drzewo, bo trafił na nogę słonia, a inny, że to wąż, bo dotykał jego trąby. Nikt nie widział całości. I Boga nikt nie widział, dlatego jesteśmy w procesie Jego poznawania, który ja uważam za ekscytujący.

Bo ja nie potrafię nie ekscytować się Bogiem, i nic na to nie poradzę! On jest najbardziej fascynującą Osobą we wszechświecie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: