Sprawowanie Autorytetu

27 Lu

Słowo o sprawowaniu autorytetu jest w moim sercu już od kilku lat, ale jakoś do tej pory nie dzieliłam się nim. A temat ten dotyczy każdego człowieka, bo każdy ma daną miarę władzy. Przede wszystkim każdy człowiek ma dany od Boga autorytet nad swoim życiem, i dlatego każdy zda Mu sprawę z tego jak żył i jakie podejmował decyzje. Bo autorytet, czyli władza to odpowiedzialność. Bóg stworzył człowieka jako wolnego i powierzył mu władzę nad Ziemią.

Obszar autorytetu wzrasta wraz z naszym wzrostem. Rodzice sprawują władzę rodzicielską nad dzieckiem, ale ono może mieć autorytet nad porządkiem w swoich zabawkach. Dziecko podlega rodzicom, ale w rodzinie też jest hierarchia, gdyż głową rodziny Bóg ustanowił mężczyznę, czyli męża i ojca, i to on odpowiada za to, co się dzieje w całej rodzinie. Człowiek wierzący ma społeczność z braćmi i siostrami w Chrystusie, i w tej społeczności też są osoby mające autorytet, czyli odpowiedzialność. Stary Testament pokazuje nam, że starsi w mieście zasiadali w bramach i tam sprawowali swoją władzę – nadzorowali wszystko, co wchodziło do miasta, i to co wychodziło. Mieli też władzę sądowniczą – w bramach wydawano wyroki.

Rodzina i kościół rozumiany jako wspólnota wierzących to miejsca, w których mamy się uczyć sprawować autorytet i wzrastać w nim.

Wiemy, że wszelka władza pochodzi od Boga, a On dając autorytet patrzy na serce człowieka. Kilkanaście lat temu przeczytałam bardzo ważne słowa Francisa Frangipane’a w książce „Dom Pana”, które cały czas są w moim sercu:

Moc narodzona z miłości

Zasięg naszego autorytetu jest taki, jak zasięg naszej miłości. Widzimy to w przypadku matki, która kocha swoje dziecko. Taka kobieta ma autorytet, żeby chronić, uczyć i karmić swoje potomstwo. Ma moc chronienia tego, kogo kocha. To samo odnosi się do męża w rodzinie. Autorytet to nie tylko władza, ale przede wszystkim ugruntowanie rodziny w życiu Chrystusowym. Prawdziwy autorytet duchowy rodzi się z miłości.

Osoby, które kochają swój lokalny zbór, mają autorytet budowania tego zboru. Jednak ich autorytet nie przekracza granic miłości. Jeśli kochamy całe Ciało Chrystusa w danej okolicy, nasz autorytet dotyka ludzi w naszym mieście lub regionie albo przez brzemię modlitwy, albo przez nauczanie czy posługę.

Sprawdzianem wszystkich rzeczy duchowych jest miłość, bowiem tylko miłość oczyszcza motywacje i uwalnia nas od zwodniczego ja. Nawet autorytet w walce musi zasadzać się na miłości. Dawid zyskał umiejętności potrzebne do pokonania Goliata, broniąc owiec swojego ojca przed drapieżnikami. Nie nabył tych umiejętności na polu walki. Tak bardzo kochał owce, że ryzykował dla nich życie. Podobnie i my wzrastamy w autorytecie, chroniąc owce Ojca, kochając trzodę, którą nam powierzył.

Autorytet to mięsień w ramieniu miłości. Im bardziej kogoś kocha, tym większy jego autorytet. Jeśli kochamy nasze miasta i gotowi jesteśmy za nie oddać życie, Bóg powiększy nasze serca i udzieli nam autorytetu, który pozwoli nam skonfrontować się z władzami i zwierzchnościami.

Jednak żaden człowiek, który nie kocha powierzonych mu pod opiekę ludzi, nie powinien angażować się w duchową konfrontację. Jeśli nie kochasz swojego miasta, nie występuj w modlitwie przeciwko rządzącym nim siłom ciemności. Szatan rozpoznaje szczerość naszej miłości po jasności otaczającej nas chwały. Człowiek nie powodowany miłością Chrystusową szybko wycofa się i poniesie porażkę w duchowej walce. Dlatego w swoim miłosierdziu Bóg nie pozwala większości chrześcijan zrozumieć nauki o naszym autorytecie w walce duchowej. Ma On bowiem wiele rzeczy do powiedzenia, których nie jesteśmy w stanie usłyszeć, dopóki baza naszej miłości nie zostanie poszerzona.

W swojej miłości Bóg chroni nas przed pochopnym atakowaniem warowni piekła i ponoszeniem strat. Jeśli jednak jesteśmy prawdziwie namaszczeni Bożą miłością, cena za oglądanie zbawienia miasta nie jest zbyt wielka. Miłość zawsze płaci cenę, a jest nią gotowość do poniesienia śmierci za to, na czym nam zależy…

Miarą autorytetu w społeczności jest więc miłość. Jako dzieci Boże wzrastamy w miłości po to, żeby wzrastać w autorytecie.

Ale po co właściwie został nam dany autorytet? Czemu ma służyć władza, którą mamy od Boga?

Autorytet jest dany w konkretnym celu – wprowadzania Królestwa Bożego w to miejsce, w którym mam władzę. Przede wszystkim Królestwo Boże musi być w moim życiu, Król Jezus musi zasiadać na tronie w moim sercu, a ja mam być Jemu poddaną. To z naszego serca Królestwo Boże rozszerza się na zewnątrz, na nasze otoczenie. Nasi najbliżsi znajdują się wtedy pod panowaniem Króla. Dlatego tak ważne jest, żeby w rodzinie wierzący mąż i ojciec sprawował władzę w poddaniu Chrystusowi. I wtedy jego autorytet jest autentyczny, kiedy jego miłość do swoich bliskich sprawia, że jest gotów oddać za nich życie. Sprawowanie autorytetu to sprawowanie Bożej ochrony nad powierzonymi osobami czy obszarem.

Obdarzając nas autorytetem, Bóg obdarza nas zaufaniem, że będziemy w stanie sprawować Jego rządy na danym obszarze.

Wierzę, że Bóg chce, abyśmy jako ludzie wierzący sprawowali nasz autorytet w miejscu pracy, ale także obejmowali funkcje w samorządach, aby wprowadzać tam Boże Królestwo.

A co ze sprawowaniem władzy na poziomie państwa, narodu? Jaką miłość i pokorę trzeba mieć w sercu, żeby Bóg powierzył człowiekowi autorytet nad narodem? A czy my, wierzący, niepiastujący funkcji publicznych, mamy tu jakąś rolę do odegrania? Św. Paweł nauczał, że każda władza pochodzi od Boga i zachęcał, żeby się modlić o rządzących. Niedawno odwiedziłam stronę internetową pewnego kościoła i usłyszałam nagrane przesłanie tamtejszego kaznodziei. Mówił o tym, że ludzie mający władzę w Polsce często są bardzo samotni, i dlatego łatwo ulegają naciskom i podejmują niewłaściwe decyzje, ale mamy ich błogosławić, bo błogosławić mamy nawet naszych wrogów.

Byłam zdumiona jego wypowiedzią, w której usprawiedliwiał fatalne dla Polski decyzje rządu. Człowiek ten był świadomy, że skutki takich rządów będą przekleństwem dla narodu, ale jedyne co proponował, to błogosławienie ludzi podejmujących te złe decyzje.

Po wysłuchaniu tego poselstwa, przez kilka chwil byłam w szoku, ale zaraz Pan zaczął do mnie mówić, jeszcze zanim spytałam Go, co On o tym myśli. Pokierował mnie do Konstytucji, gdzie miałam sprawdzić kto w Polsce jest suwerenem. Długo nie musiałam szukać, bo odpowiedź znalazłam już w 1 Rozdziale

Art. 4.

  1. Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu.
  2. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio.

Czyli suwerenem jest naród, który wybiera swoich przedstawicieli do wykonywania pracy polegającej na zarządzaniu. Rządzący są więc naszymi pracownikami najemnymi, gdyż my płacimy im pensje. Kiedy zatrudnimy nianię do opieki nad dzieckiem, a ona podczas naszej nieobecności robi z naszego domu miejsce schadzek, zaprasza gości, bo „czuje się samotna”, goście wyjadają nam zapasy z lodówki, a dodatkowo jeszcze prowadzi edukację seksualną naszego dziecka, to kiedy się o tym dowiemy, to wyrzucamy ją natychmiast z pracy i ewentualnie zgłaszamy doniesienie do prokuratury. Tak reaguje normalny człowiek, który odkrył, że pracownik go oszukuje. Oczywiście, dobrą rzeczą jest modlić się o takie osoby i prosić Boga, żeby je doprowadził do pokuty, aby mogły żyć w prawdziwym błogosławieństwie od Boga.

Pamiętamy, że my, naród, jesteśmy pracodawcami rządu. I kiedy rząd sprzeniewierzył się narodowi czyli pracodawcy, ten człowiek proponuje, żeby takie osoby błogosławić, bo czuły się samotne i uległy naciskom. Te osoby powinny stracić tę pracę, bo się do niej nie nadają! I to nas Bóg rozliczy z tego, co zrobiliśmy z takim pracownikiem, bo Konstytucja mówi wyraźnie, że to my, naród mamy władzę zwierzchnią. Wiem, że jest w Biblii fragment o poddaniu władzy, bo każda władza pochodzi od Boga. Kiedy Paweł to pisał, powszechnym ustrojem w państwach była monarchia z osobami sprawującymi władzę absolutną. Naród wtedy był poddany władcy. W demokracji jest inaczej – władzę ma naród, a zarządzający są sługami narodu, nawet minister znaczy sługa. Wiemy, że to nie jest najlepszy ustrój, ale myślę, że Bóg to szanuje, bo jak mówi Pismo: Każda władza pochodzi od Boga. Jeżeli nasz pracownik źle pracuje, powinniśmy go napomnieć, a jeśli nie okaże poprawy, trzeba go usunąć z urzędu, żeby dalej nie psuł Państwa swoimi złymi posunięciami. I Bóg nas rozliczy z tego, jeśli nie sprzeciwimy się złu, bo pracownik odpowie za swoje decyzje, a my za nasze przyzwolenie na ten stan rzeczy.

Bóg, jak wierzę, szanuje ten demokratyczny porządek naród-suweren i rząd-pracownik. I teraz, kiedy w kościołach głoszone są przesłania takie jak to, wtedy prowadzą one do osłabienia roli suwerena czyli władzy zwierzchniej na rzecz podległego pracownika. Jest to klasyczna sytuacja do pojawienia się ducha Izebel, który wykorzystując słabość suwerena, podstępem zdobywa coraz większe wpływy, aż w końcu występuje przeciwko prawowitej władzy, określonej w Konstytucji.

Jako chrześcijanie nie powinniśmy wzmacniać pozycji tego ducha w narodzie, ale przeciwstawić się mu przede wszystkim w modlitwie i walce duchowej, ale także czynnie, wyrażając nasz sprzeciw wobec nieprawych działań rządu, wykorzystując wszelkie dostępne środki prawne.

To my mamy autorytet i powinniśmy z niego korzystać. Bóg nas z tego rozliczy.

Ta ostatnia lekcja pokazała mi, że w naszych kościołach jest jeszcze wiele do zrobienia w dziedzinie nauczania autorytetu. My jako Kościół, wierzący ludzie w tym narodzie, mamy podwójny mandat od Boga, bo mamy władzę duchową, ale też sprawujemy władzę świecką w Polsce, gdyż jesteśmy częścią narodu-suwerena. Każdy z nas sam musi sobie odpowiedzieć na pytanie: Jak sprawuję dany mi przez Boga autorytet? Czy moje decyzje przypadkiem nie umacniają działań ducha Izebel?

W kościołach mówi się, że Pan Jezus po raz pierwszy przyszedł na Ziemię jako Baranek. I to jest prawda. Często podkreśla się, że nauczał, iż mamy nadstawić drugi policzek. Ale Pan Jezus nie zawsze nadstawiał policzek. Robił to tylko wtedy, kiedy tak poprowadził Go Duch Święty. Chociaż przyszedł jako Baranek, to pokazał też, że umie walczyć ze złem, kiedy w Świątyni powywracał stoły przekupniów. Kiedy trzeba było przekląć drzewo, to je przeklął, a nie błogosławił. To mówi nam, że zawsze trzeba słuchać Ducha Świętego, jak mamy się zachować w danej sytuacji, żeby nie przeklinać tego, co On błogosławi, i nie błogosławić tego, co jest przeklęte.

Sprawowanie autorytetu to odpowiedzialność. To poważna sprawa. Zwłaszcza jeśli nasze decyzje mają wpływ na innych, na cały naród. Co byśmy pomyśleli o uzbrojonym stróżu prawa w naszym mieście, który będąc świadkiem napadu, zamiast użyć swojego autorytetu i broni, żeby przeciwstawić się przemocy – nadstawiłby policzek. Czy czulibyśmy się bezpiecznie w tym mieście, mając takich stróżów prawa?

Sprawowanie autorytetu to walka. Fałszywy autorytet – duch Izebel, jest zawsze gotowy wejść w każdą lukę w autorytecie, którego nie sprawujemy należycie. Jest takie powiedzenie, że nie ma próżni w przyrodzie, i tak samo jest w świecie duchowym. Adam i Ewa oddali swój autorytet szatanowi. Będąc w Jezusie Chrystusie mamy możliwość odebrać go z powrotem. Bóg cały czas chce, żeby Jego ludzie sprawowali władzę na Ziemi, będąc poddanymi Króla królów.

Myślę, że wielu z nas powinno pokutować z grzechu zaniedbania sprawowania autorytetu w tych miejscach, w których postawił nas Bóg. On dał nam rozum i możemy rozeznać co jest czarne, a co białe. Tolerowanie narzucania narodowi grzesznych praktyk jest grzechem. Bóg oczekuje od nas, że zajmiemy swoje miejsca w bramach i nie wpuścimy tego, co nie pochodzi od Niego. Izebel była wyznawczynią i kapłanką Baala, a kult Baala prowadzi do rozwiązłości seksualnej, i jest coraz bardziej widoczny w naszym kraju.

Sprawowanie autorytetu w miłości prowadzi nas do miejsca uniżenia przed Bogiem, ale zdecydowanego przeciwstawienia się złu dosięgającego tych, których kochamy. Jezus nie był pacyfistą, ale jest dla nas wzorem Orędownika, który był gotowy ponieść śmierć, żeby nas uratować od piekła i mocy wszelkiego zła. Ponieważ tak umiłował całą ludzkość, że umarł na krzyżu za każdego człowieka, więc po swoim zmartwychwstaniu otrzymał największy autorytet i tron po prawicy Ojca.

Jeśli kochamy nasz naród, to nie będzie nam wszystko jedno, kto i jak zarządza Polską, bo wiemy już, że nasza rola nie polega tylko na bezmyślnym błogosławieniu rządzących, bez krytycznej oceny ich poczynań. Stąd na moim blogu tyle informacji o różnych petycjach. I w związku z tym, co napisałam powyżej, czuję zachętę od Ducha Świętego, żeby teraz, w trakcie Wielkiego Postu pościć i modlić się o uwolnienie naszego narodu od wpływu ducha Izebel. Zapraszam chętnych do przyłączenia się. Forma postu dowolna. Ja mam zamiar pościć postem danielowo-wyrzeczeniowym.

W kolejnych artykułach będą dalsze informacje, na przykład dlaczego post ma trwać 40 dni.

A wracając do tamtego kaznodziei z internetu, to dwa tygodnie temu wysłałam do niego wiadomość, w której podzieliłam się moimi wrażeniami, ale do dziś nie zostałam zaszczycona odpowiedzią. Niech Pan błogosławi tego brata i da mu zrozumienie Jego prawd. Niech kościół, w którym on posługuje, wzrasta w poznawaniu Pana i niech będzie miejscem, z którego wyjdą potężni Boży synowie i córki, aby niszczyć dzieła diabelskie i rozszerzać Królestwo Boże na Ziemi. Amen i amen.

 

Dopisane dnia 30.08.2014

A propos władzy w demokracji – link do listu Chucka Norrisa do Baraka Obamy.

Advertisements

Odpowiedzi: 2 to “Sprawowanie Autorytetu”

  1. Pinio 7 Marzec 2014 @ 14:44 #

    Bardzo głębokie przemyślenia. Jakoś nigdy nie zdawałem sobie sprawy ze autorytet jest tak blisko związany z miłością. Owszem wiedziałem, ze mam „kochać” kościół, rodzinę – ale nie wiązałem miłości z autorytetem.
    Myślę, że Bóg otwiera „oczy” swojemu Kościołowi – ponieważ chce Go użyć w nadchodzącym czasie…

    • niezatrzymywalna 7 Marzec 2014 @ 16:44 #

      Dziękuję za Twój komentarz. Cieszę się, że artykuł Cię zbudował. Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: